

SEDEVACANTE
msza tradycyjna
(trydencka-od 2006 )


Kazanie księdza Michaela DeSaye
- Jak Novus Ordo niszczy rodziny ?
W Imię Ojca i Syna i Ducha św. Amen.
Święto Najświętszej Rodziny. To święto zostało ogłoszone dla całego Kościoła powszechnego przez papieża Benedykta XV nieco ponad sto lat temu. Ma ono ukazywać wiernym Najświętszą Rodzinę jako temat do rozważania w okresie Bożego Narodzenia. Papież Leon XIII ujął istotę tej medytacji następującą nauką: Ojcowie rodzin mają w Józefie chwalebny wzór czujności i ojcowskiej roztropności; matki mają w Najświętszej Dziewicy, Matce Bożej, niezwykły przykład miłości i skromności, poddania umysłu oraz doskonałej wiary; dzieci zaś mają w Jezusie, który był im poddany, Boski wzór posłuszeństwa, który mogą podziwiać, czcić i naśladować.

Ksiądz Michael DeSaye.
Dzisiejsze oficjum jutrzni nocnej (matutinum) przedstawia nam rozważania o cnotach Najświętszej Rodziny autorstwa wielkiego św. Bernarda, który szczególnie podkreśla cnoty czystości, pokory i posłuszeństwa. Novus Ordo również obchodzi w pewien sposób święto Najświętszej Rodziny. Mówię „w pewien sposób”, ponieważ nie jest to to samo święto. W ich wersji usunięto rozważania papieża Leona oraz rozważania św. Bernarda i zastąpiono je refleksją Pawła VI. Wszystkie cnoty wymienione przez Leona i św. Bernarda znikają. Nie ma wzmianki o czujności, roztropności, miłości, skromności, poddaniu umysłu, wierze, posłuszeństwie, czystości ani pokorze. Paweł VI natomiast sprowadza rodzinę do podstawowej funkcji społecznej. Nazywa ją wspólnotą miłości i dzielenia się problemami i nagrodami.
Nazywa naszego Najświętszego Pana bratem człowieka pracy oraz prorokiem, który wspiera każdą sprawę związaną z dobrem człowieka pracy. Brzmi to tak, jakby czynił z naszego Pana jakiegoś szefa związku zawodowego o komunistycznych powiązaniach. Nie może być wątpliwości, że taki jest jego zamiar, bo dalej mówi, że najważniejszą rzeczą do rozważania w święto Najświętszej Rodziny jest godność pracy. W swojej refleksji odnosi się do naszego Pana dość ogólnikowo jako do syna cieśli. Nie mówi: „że syna cieśli, za którego uważano Go w dzieciństwie”. Nie - po prostu nazywa naszego Pana synem cieśli w sensie dosłownym. Jest to wyraźne uchybienie czci należnej Osobie Boskiej.
Ani razu w tej refleksji nie wspomina o boskości Chrystusa, o dziewictwie Matki Bożej ani o cnotach św. Józefa. Nie jest to zaskoczeniem, bo moderniści tymi rzeczami gardzą i je odrzucają. Modlitwy dzisiejszej Mszy zostały w Novus Ordo radykalnie zmienione. Tradycyjne modlitwy mówią o poddaniu się (uległości) naszego Pana Maryi i Józefowi. To piękne wspomnienie uległości zostało usunięte w Novus Ordo, ponieważ uległość wiąże się z autorytetem i posłuszeństwem, a te rzeczy są im nienawistne. Tradycyjne modlitwy wspominają fakt, że życie rodzinne zostało uświęcone niewysłowionymi cnotami Chrystusa. Jakże wspaniale rozważać ten temat - jakie to źródło łask, z którego można czerpać dzięki tej refleksji. Lecz i to zostało usunięte w Novus Ordo.
W Najświętszej Rodzinie Chrystus ukazał wiele cnót, zwłaszcza posłuszeństwo, uległość i pokorę. Lecz oni nienawidzą tych cnót. Nie chcą, by dzieci słyszały o tych aspektach młodego życia naszego Zbawiciela w Nazarecie. Chcą, by dzieci były buntownicze - jak pokażę później. Tradycyjne modlitwy proszą, abyśmy w godzinie śmierci mogli wyjść na spotkanie chwalebnej Dziewicy Matki i błogosławionego Józefa, abyśmy przez Chrystusa zasłużyli na przyjęcie do wiecznych przybytków.
I to znów zostało w Novus Ordo usunięte i zastąpione modlitwą prośby jedynie o to, abyśmy byli z Najświętszą Rodziną - bez wzmianki o śmierci, bez wzmianki o wzywaniu Matki Bożej czy św. Józefa w godzinie konania, bez wzmianki o zasłudze. Novus Ordo nie chce, by ludzie przygotowywali się na śmierć, myśleli o śmierci albo gromadzili zasługi. W sumie, po co? - skoro z ich perspektywy i tak można pójść do nieba w każdej religii. Wszystkie te zmiany w tekstach dzisiejszego święta są symptomem szerszego ataku na rodzinę. Ten atak jest częścią nowoczesnej kultury. Mówię wam często, że Novus Ordo to w istocie nowoczesna kultura przebrana tak, by wyglądała jak religia. Teraz wielu z was, którzy dorastali bez jakiegokolwiek doświadczenia Novus Ordo, może sądzić, że problemy dotyczą błędów doktrynalnych, takich jak wolność religijna i ekumenizm itd. I możecie myśleć, że te rozbieżności są dość abstrakcyjne. Trzeba jednak pamiętać, że herezja zawsze idzie w parze z niemoralnością - a im gorsza herezja, tym większą niemoralność rodzi.
A skoro Novus Ordo jest najgorszą herezją, jaka kiedykolwiek zaatakowała Kościół, wynika z tego, że niemoralność, która ogarnęła Novus Ordo, powinna być także najgorszą niemoralnością, jaką kiedykolwiek spowodowała jakakolwiek herezja. I tak jest. Podam kilka przykładów. Po pierwsze, powszechnie wiadomo, że duchowieństwo Novus Ordo traktowało dzieci gorzej niż jakakolwiek grupa ludzi w historii.(Ks. DeSaye posługuje w USA i tu odnosi się konkretnie do sytuacji w USA)
Uczę historii i nie sądzę, aby było to przesadzone stwierdzenie. Musieli płacić ogromne kary finansowe w wyniku dziesięcioleci rozwiązłego postępowania. Ich reputacja jako autorytetów moralnych została całkowicie zniszczona i nigdy się nie odrodzi. Chcą, by ludzie myśleli, że uporali się z tym problemem i że nie ma już się czym martwić. Wymyślili programy o eleganckich nazwach, jak „Ochrona Bożych Dzieci”, i zmuszają świeckich do uczestniczenia w tych męczących wykładach. Dlaczego problem ma leżeć po stronie świeckich? Czy problemem są rodzice? Nie. Każdy wie, że problem jest po stronie biskupów. Źli ludzie zajmują te wysokie stanowiska administracyjne i rozsiewają ten grzech i skandal.
Może nauczyli się lepiej radzić sobie z prasą i prawnikami, ale moralnie się nie poprawili. Skandale z lat 60. stały się publiczne w latach 80. i wszystkim mówiono, by się nie martwić: „sprawa jest załatwiana”. Skandale z lat 70. i 80. stały się publiczne w 2002 roku i wszystkim mówiono, by się nie martwić: „sprawa jest załatwiana”. Skandale z lat 90. i 2000. stały się publiczne w 2018 roku i wszystkim mówiono, by się nie martwić: „sprawa jest załatwiana”. Ile razy to jeszcze ma się powtórzyć, zanim ludzie zrozumieją, że z tą sprawą się nie uporano?
Rozwiązanie problemu oznaczałoby mianowanie prawdziwie katolickich biskupów, którzy zarządzaliby diecezjami zgodnie z prawdziwą katolicką moralnością. Ale oni nie chcą katolickich biskupów. Chcą modernistów bez wiary i bez moralności. I dopóki moderniści będą mianowani na te urzędy, cykl niemoralności i krzywdzenia dzieci będzie trwał. Mówią dzieciom, że mogą iść do nieba w każdej religii, nawet jeśli w ogóle nie są religijne. Jest to w ich podręcznikach. Nakazano im to nauczanie za pontyfikatu JPII.
Nic dziwnego więc, że dzieci około szesnastego roku życia, zaczynają uważać wszelką religię za całkowicie bezużyteczną i bezsensowną. W istocie, głównym powodem, dla którego ludzie bez jakiejkolwiek religii są dziś drugą co do wielkości grupą „wyznaniową” w Ameryce, jest to, że Novus Ordo wychował trzy pokolenia ludzi areligijnych. Żyją tak, jakby nigdy nie mieli zdać sprawy Bogu ze swojego postępowania. Nie interesuje ich też, jak powinni się zachowywać, aby podobać się Bogu.
Po co się tym wszystkim przejmować, skoro i tak idzie się do nieba bez względu na cokolwiek? To środowisko sprawia, że dzieci myślą: „Skoro nie muszę dostosowywać się do określonych norm zachowania, aby pójść do nieba, to dlaczego mam słuchać rodziców? Dlaczego mam ich szanować?” Takie myśli pojawiają się w czasie, gdy i tak przeżywają pokusy do braku szacunku i nieposłuszeństwa. Powstaje w ten sposób nieszczęśliwe, tragiczne środowisko domowe pełne lęku, grzechu i rozgoryczenia.
A odpowiedzialni za to są nie tyle rodzice, co duchowni Novus Ordo. Potem Novus Ordo zwraca się do tych nieszczęśliwych dzieci i zaprasza je do „duszpasterstwa młodzieży”, aby uleczyć ich smutek. Tam są indoktrynowane pentekostalizmem. Uczy się je, że silne emocje oznaczają wielką duchowość i wielką łaskę. To prosto z protestanckiego revivalizmu. Widzimy jak promują te herezje na tych wielkich zgromadzeniach uwielbienia, które co jakiś czas lubią organizować.
W tych grupach młodzieżowych chłopcy i dziewczęta są wymieszani razem, a są w tym wieku, kiedy powinni być rozdzieleni - co oznacza, że Novus Ordo wszędzie oficjalnie stawia dzieci w okazjach do ciężkiego grzechu. To jest poważne zgorszenie, za które wszyscy będą musieli zdać sprawę przed Bogiem. W tym samym temacie: ogromna większość szkół średnich i uniwersytetów Novus Ordo nie rozdziela dziewcząt i chłopców. Nawet przedchrześcijańskie kultury pogańskie uznałyby to za skandal. A jednak dziś jest to akceptowane, jakby było normą.
Novus Ordo mówi rodzicom, że moralnie wolno posyłać dzieci do szkół niekatolickich. To znaczy: wolno stawiać dzieci w okazji do ciężkiego grzechu. To znów jest poważne zgorszenie, z którego będą musieli zdać sprawę. Novus Ordo mówi ludziom, że antykoncepcja, nieczystość, nierząd, cudzołóstwo oraz czyny homoseksualne albo w ogóle nie są grzechami, albo nie są grzechami poważnymi — nie są grzechami ciężkimi. Nie mówi się tego z ambony, ale uczy się tego w nieformalnych sytuacjach. Praktycznym skutkiem tego jest mnożenie się tych grzechów w parafiach i coraz gorszy stan rzeczy.
Błogosławienie związków sodomickich przez księży jest dziś czymś oficjalnie akceptowanym. Dzieci adoptowane przez pary sodomickie są dziś chrzczone przez szafarzy Novus Ordo. Wszystko to dzieje się za wiedzą i zgodą biskupów Novus Ordo.
Novus Ordo nigdy nie mówi rodzicom, że dzieci trzeba trzymać z dala od telewizji kablowej i internetu. Dzieci Novus Ordo mają smartfony od małego i godzinami się w nie wpatrują . Telewizja, internet i gry wideo wprowadzają liberalną kulturę świata prosto do domu, a dzieci niemal czczą tę bezbożną, otępiającą kulturę jak bożka. Niemożliwe jest, aby dziecko miało życie duchowe i jednocześnie posiadało urządzenie z dostępem do internetu. To niemożliwe. Dziecko albo będzie duchowe, albo będzie miało urządzenia z internetem. Nie ma tu pośredniego stanu.
Novus Ordo najwyraźniej nie troszczy się o życie duchowe dzieci. Novus Ordo pozwala, aby niezamężni mężczyźni i niezamężne kobiety mieszkali razem, nawet jeśli nie są zaręczeni, nawet jeśli nie mają zamiaru zawrzeć małżeństwa - i udziela im Komunii. Nawet osoby rozwiedzione i „powtórnie poślubione” są zachęcane do wspólnego życia, otrzymują Komunię i nie są upominane.
Novus Ordo nie tylko dopuszcza rozwody, lecz w rzeczywistości je promuje. Czyni to nie w sposób oficjalny, ale nieoficjalny i dość podstępny. Wymyślili nowe podstawy do stwierdzenia nieważności małżeństwa w 1983 roku. JPII wprowadził różne powody, dla których ktoś mógłby otrzymać stwierdzenie nieważności, a te powody zasadniczo pozwalają uznać niemal każde małżeństwo za nieważne.
Pamiętacie, jak Bergoglio powiedział, że uważa, iż prawie wszystkie małżeństwa są prawdopodobnie nieważne? To brzmiało szokująco, ale w kontekście Novus Ordo miałoby sens, skoro procedura stwierdzania nieważności w Novus Ordo pozwala uznać prawie każde małżeństwo za nieważne. Nazywają to „unieważnieniem”, żeby oszukać ludzi, że to nie jest rozwód, ale w rzeczywistości to jest rozwód. W tym kraju odsetek stwierdzeń nieważności i rozwodów wśród katolików Novus Ordo jest znacznie wyższy niż wśród ateistów.
Novus Ordo pozwala ludziom ubierać się na niedzielną Mszę jak chcą. To, co uznalibyśmy za ciężkie naruszenia skromności - takie, że wyprosilibyśmy kogoś z kaplicy - jest w Novus Ordo normą. Prawie żaden mężczyzna nie zakłada do kościoła marynarki i krawata. Prawie żadna kobieta nie nosi sukienki. Koszulki, krótkie spodenki i sandały są powszechne.
Novus Ordo oficjalnie uczy małżonków stosowania naturalnej regulacji poczęć w sposób ciężko grzeszny - w sposób bezpośrednio sprzeczny z nauczaniem papieża Piusa XII. Novus Ordo zniechęca do głoszenia kazań przeciwko aborcji i antykoncepcji. Nam faktycznie mówiono, gdy byłem w seminarium Novus Ordo, aby unikać poruszania tych tematów, żeby nie urazić kobiet w kościele, które dokonały aborcji albo stosują antykoncepcję. Novus Ordo uważa, że ważniejsze jest nie urazić powszechnego postrzegania moralności ludzi niż nauczać ich przykazań Bożych. Wszystko to oznacza, że środowisko moralne kultywowane przez Novus Ordo jest chore. Nie mogłoby być bardziej odległe od tego, które panowało w Najświętszej Rodzinie w Nazarecie. To jak noc i dzień - niebo i piekło.
W Najświętszej Rodzinie znajdujemy czujność, roztropność, miłość, skromność, poddanie się władzy, wiarę, posłuszeństwo, czystość, pokorę oraz pogardę dla marności świata. W Novus Ordo znajdujemy beztroskę, bezwstydną nieskromność, lekceważenie prawa naturalnego, lekceważenie władzy Kościoła, odstępstwo (apostazję) dzieci, nieposłuszeństwo i brak szacunku wobec rodziców, nieczystość, pychę i umiłowanie świata. Jeśli chodzi o wychowanie dzieci, jest to środowisko kompletnie beznadziejne.
Drodzy wierni, przychodzimy na ten świat w obecności rodziny naturalnej i mamy nadzieję odejść z tego świata w obecności Najświętszej Rodziny. Nie znajdziemy Najświętszej Rodziny mieszkającej w Novus Ordo ani w świeckiej kulturze, która dziś stała się wszechobecna. Odrzućcie to wszystko. Odrzućcie to fałszerstwo. Odrzućcie tę światowość i zwróćcie się z całych sił ku praktyce prawdziwej religii katolickiej. Naśladujcie cnoty Jezusa, Maryi i Józefa. Niech te imiona nie schodzą z waszych ust. Jeśli będziemy żyli nieustannie pamiętając o obecności Najświętszej Rodziny, wtedy gdy nadejdzie czas konania, łatwo będzie nam Ich wezwać - bo będzie to naszym nawykiem często Ich wzywać - a Oni przyjdą do nas.
Modlitwy Kościoła za duszę odchodzącą należą do najpiękniejszych modlitw, jakie kiedykolwiek napisano, i wielokrotnie wzywają Najświętszą Rodzinę. Kapłan wypowiada na przykład te modlitwy nad umierającym. Posłuchajcie tej subtelnej modlitwy: Niech św. Józef, słodki patron konających, natchnie cię wielką ufnością. A Maryja, Najświętsza Matka Boża, niech spojrzy na ciebie z miłosierną miłością. Niech Jezus Chrystus ukaże ci się z łagodnym i pogodnym obliczem i wyznaczy ci miejsce pośród tych, którzy mają stać przed Nim na wieki. Niech te i podobne myśli będą w waszych umysłach i na waszych ustach teraz i w chwili śmierci.
Jezu, Maryjo i Józefie, brońcie nas. Amen.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

